Weekend w Preszowie cz. 2 – 10 rzeczy, na które warto rzucić okiem w Preszowie

Preszów to, obok Koszyc, największe miasto wschodniej Słowacji, położone w Kotlinie Koszyckiej między trzema pasmami górskimi– Górami Slańskimi, Rudawami Spiskimi i Górami Czerchowskimi, u ujścia rzeki Sekčov do Torysy.

Preszów trzeba odwiedzić. Chociażby dla takiego wydarzenia, jakim jest Festival paličkovanej čipky (chodzi oczywiście o Festiwal koronki klockowej. Zawiedzonych prawdziwym przedmiotem festiwalu przepraszam za tłumaczenie). Poza tym jest tu spokojnie, ładnie, czysto i można odwiedzić muzeum win. Co prawda nie byłam w środku, ale żaden przybytek, utrzymujący się z alkoholu, nie może być zły. Nawet, jeżeli mówimy o muzeum.

Co w mieście jest warte tego, aby skierować na to coś jeden ze swoich najcenniejszych organów (dla niewtajemniczonych: wzrok)?

10. Synagoga ortodoksyjna – używana do dzisiaj pełni podwójną funkcję – świątyni i galerii. Jej wystrój i wyposażenie są na tyle cenne, że Pacific Jewish Center z Los Angeles w 1989 roku próbowało cały ten kram ściągnąć do siebie. Preszowscy Żydzi się postawili i z pomysłu nic nie wyszło. Warto zwiedzić, zanim ktoś znowu sobie przypomni o tych wszystkich cennych rzeczach i tym razem uda się je wywieźć.

9. Cerkiew Aleksandra Newskiego – w środku skromna, za to z zewnątrz robi wrażenie. Poza tym pod budowlą jest duży parking, na którym za darmo można parkować a do miasta jest całe kilka minut spacerem.

8. Rzymskokatolicki kościół farny św. Mikołaja – nie sposób go przegapić, bo znajduje się w samym centrum miasta. Jedyna gotycka budowla w mieście, niby prosta w konstrukcji, ale barokowe ołtarze biją w oczy złotem i czarnym marmurem. Wrażenie nieco przygnębiające ale widocznie tak ma być.

7. Kościół ewangelicki św. Trójcy – żeby było równouprawnienie. Bryła i wyposażenie bardzo oszczędne, typowe dla kościołów ewangelickich. Nie mój styl, ale na pewno znajdzie się ktoś, kogo ten zabytek zachwyci.

6. Pomnik papieża Jana Pawła II – bo patriotyzm i postać znana na całym świecie. Sam pomnik ani lepszy ani gorszy od tych, których mamy na pęczki w Polsce. Przynajmniej nie ma 10 metrów długości i nie przytłacza oglądającego.

5. Kalwaria – dla znudzonych osób z syndromem niespokojnych nóg. I dla tych, którym akurat nie po drodze do Kalwarii Zebrzydowskiej ale magicznym sposobem przebywają w okolicach Preszowa.


4. Pałac Klobuszyckiego – trzeba się przyjrzeć absolutnie kozackiej elewacji, wyglądającej na niedawno odnawianą. Najładniejszy budynek w centrum.

3. Cerkiew św. Jana Chrzciciela – dla relikwii dwóch błogosławionych, Krzyża i wiernej kopii całunu turyńskiego, chociaż mnie najbardziej podobały się kolory wnętrza i bardzo ładny ikonostas.

2. Pomnik Armii Czerwonej – jest pomnik papieża, to dlaczego nie pomnik wyzwolicieli? Każdy po innej stronie rynku. Równowaga utrzymana.

1. Fontanna Neptuna – mój osobisty hit, gady plujące wodą na rzeźbę Neptuna, którego mina wyraża absolutny zachwyt całą sytuacją. Chętnie poznałabym autora i podrzuciła kilka innych, równie ciekawych pomysłów. Szkoda, że Artysta ten (przez duże A) już nie żyje.