Weekend w Preszowie cz.3 – wycieczka górska na Šimonkę

Trasa: Zlatá Baňa- Temný les- Grimov laz- Šimonka- Grimov laz- Zlatá Baňa
Po zwiedzeniu Preszowa i ciekawych, okolicznych muzeów dobrze jest trochę dotlenić mózg, nieco przemęczony po wcześniejszej nocy, spędzonej przy piwku czy dwóch z gościnnymi Słowakami i rozprostować kości. Idealnym w tym celu jest spacer w góry. A gdzież indziej można pójść, jak nie na najwyższy szczyt Gór Slańskich- Šimonkę.
Wycieczkę zaczęłam w miejscowości Zlatá Baňa. Z końca wsi trzeba jeszcze trochę podejść asfaltem na przełęcz  zwaną Temný les (najbardziej męcząca część wycieczki) a potem już tylko ścieżką przez las pod sam szczyt Šimonki. Cała trasa jest wybitnie mało widokowa, jedyne miejsca, skąd można pooglądać okoliczne szczyty, to Temný les (świetny widok na wieżę telekomunikacyjną Dubník, najwyższą budowlę na Słowacji), jedno miejsce przy podejściu na Šimonkę oraz sam szczyt, z którego roztacza się panorama niemal na 360°.
Z Šimonki możemy podziwiać okoliczne pasma górskie, w tym całe Góry Slańskie, bardzo dobrze widać też Kraľovą Holę, a przy dobrej pogodzie także Tatry. Na szczycie można wpisać się do pamiątkowego zeszytu, który znajduje się w stalowej puszce, przymocowanej do tabliczki z nazwą szczytu.
Przy zejściu do Zlatej Bani warto odwiedzić wejścia do dawnych kopalni, w których kiedyś wydobywano andezyt. Staraniem burmistrza Zlatej Bani i pomocą środków z funduszów Unii Europejskiej powstała nawet ścieżka edukacyjna a same ważne miejsca zostały oznaczone, więc nie sposób ich przegapić.
Szlak jest typowy dla wschodniej Słowacji- trzeba uważać, żeby nie zejść ze szlaku (oznaczenia pomagają w głębszej eksploatacji piękna Gór Slańskich), nie wierzyć drogowskazom i przygotować się na piękną, niespecjalnie obleganą trasę.

A tak było w czasie wycieczki:


  • O tak te zeszyty w stalowych puszkach i pieczątki do stemplowania sobie pamiętników, kartek czy czegokolwiek innego – bardzo pierwszorzędny zwyczaj. Ale maja tez moc sprawczą!
    Kiedyś jedna z dziewczyn wpisała że "jest pięknie, czekamy na deszcz" a pięć minut później, podczas schodzenia, ulewa dosłownie zmyła nas na dół… 😉

  • Wschodnia Słowacja, w sumie kraina czekająca na odkrycie, czy już odkryta przez turystykę? Jak myślisz?

  • Zeszyty w puszkach – pierwsze słyszę. Widocznie w niewielu miejscach jeszcze byłam. Ale pomysł świetny. Chociaż, jakbym się do takiego zeszytu dorwała, to zamiast iść dalej, to bym czytała. 🙂

  • Magia gór. Wystarczy powiedzieć "Ależ dzisiaj ładna pogoda" a zaraz się zachmurzy i przyjdzie burza 😉

  • To dosyć popularny zwyczaj. Zauważyłam, że sporo słowackich grup turystycznych ma swoje naklejki i zamiast wpisywać się do zeszytów po prostu przykleja naklejkę. 🙂

  • Zdecydowanie do odkrycia. I turystycznego zagospodarowania, bo zauważyłam, że w wielu miejscach na Słowacji (pomijając oczywiste Fatry, Słowacki Raj i Tatry) myślenie biznesowe i żyłka przedsiębiorcy w sektorze turystycznym nie istnieje. Oczywiście to się zmienia, ale bardzo powoli i nawet my w Polsce prześcigamy Słowację pod tym względem. A żeby turyści chcieli przyjechać, muszą być porządnie wyznakowane szlaki, zaplecze turystyczne (np. miejsca noclegowe dla grup większych niż 15 osób) itp. To wszystko jeszcze przed wschodnią Słowacją 😉