Mój pierwszy raz- z Obidzy na Koziarz i z powrotem

Trasa: Obidza- przeł. Przysłop- Dzwonkówka- Błyszcz- Koziarz- Obidza

Tegoroczna jesień mocno zachęca, żeby w weekendy jak najczęściej uciekać z Krakowa w góry. Tym razem halny wywiał mnie na Dzwonkówkę i Koziarz.

Nie tak dawno temu wysokie władze oficjalnie otwarły drogę na Obidzę po jej generalnym remoncie. Dzięki temu można dojechać samochodem dosyć daleko w głąb doliny a samochód zostawić przy końcu asfaltu (samochodem terenowym można dotrzeć bez problemu niemal pod sam Przysłop). Dlatego wykorzystując ten fakt, zostawiliśmy samochód z zamiarem zrobienia kółka przez Dzwonkówkę i Koziarz i powrotu w to samo miejsce. Wyszło jak zwykle, zeszliśmy 25 minut poniżej auta (przy ostatnim przystanku PKS) i kierowca musiał dyndać po nie na górę.

Cała trasa nie jest specjalnie wymagająca, jedyne podejścia to te pod Dzwonkówkę, Błyszcz i Koziarz. Droga jest za to koszmarnie rozjeżdżona przez wszelakie pojazdy a przy tym straszliwie ruchliwa. Cały czas trzeba było uskakiwać przed samochodem albo innym quadem.

Pierwszy przystanek- Dzwonkówka. Nie zmieniła się ani trochę, odkąd znakowałam tędy szlak czerwony do Krościenka (więcej moich wypocin tutaj). Drogowskaz, który pomagałam przybijać do drzewa, nadal stoi i wskazuje drogę:

Potem Błyszcz (ze swoim ołtarzem polowym) i Koziarz z nową wieżą widokową. Ta ostatnia naprawdę robi wrażenie. Nie wiem jednak, czy konstruktor dobrze przemyślał jej górną platformę, która co prawda dobrze zabezpiecza przed wypadnięciem, ale uniemożliwia albo bardzo utrudnia dzieciom i niskim osobom podziwianie widoków. Z drugiej strony wieża jest tak mocno zabudowana, że osoby z lękiem wysokości doświadczą go dopiero na samej górze.

Okolice Koziarza to piękna okolica, ale z własnej inicjatywy prędko tu nie wrócę (chyba, że z wycieczką). Dzięki wieży widokowej góra żyje, ale dla mnie to zbyt intensywne życie, takie, od którego uciekam w góry z Krakowa. Szlak przypomina autostradę i kiedy mija mnie już któreś z kolei auto w ciągu godziny czuję się właśnie jak na autostradzie. Albo na mojej osiedlowej uliczce, co jest chyba jeszcze gorszym uczuciem.

Widoki były zachwycające, dlatego dzisiaj więcej, niż jedna widokówka:

 

  • Fakt, tegoroczna jesień rozpieszcza. Nie dziwię się, że Cię halny wywiał. Pewnie się nie opierałaś. 🙂

  • No cóż- te nowe, poszerzone trasy są idealne dla czterech kółek, więc nie dziwię się, że ludzie z tego korzystają. Niemniej jednak uskakiwanie przez rozpędzonymi potworami to nie jest coś, po co idę w góry 😉

  • Krakowski smog pomógł mi podjąć decyzję o wycieczce w jakieś kilka sekund 😉

  • Piękne widoki, szkoda, że tak dużo tam pojazdów. Myślałam o wypadzie właśnie tą trasą i dobrze, że przeczytałam Twój post. Wybiorę coś spokojniejszego i mniej ruchliwego 🙂

  • Polecam mnóstwo innych ścieżek w okolicy, może Lubiań, Przechybę albo Dzwonkówkę? Wydają się spokojniejsze a również są w okolicy Koziarza 🙂

  • Beata

    Twoje zdjęcia są porywające, naprawdę. Aż zatęskniłam za jesienią w górach. Ja od dawna zakochana jestem w Beskidzie Śląskim, który staram się poznawać na nowo. Dzięki takim miejscom http://beskid.bielsko.pl/ mam ochotę tam wracać. Pozdrawiam

    • Bardzo dziękuję za miłe słowa. Ja także mam ogromny sentyment do Beskidu Śląskiego, chociaż trochę nie mogę przeżyć tłumów na szlakach 😉